| |
Wiesław Drabik
Jeden z najpoczytniejszych w Polsce, współczesnych autorów literatury dziecięcej. Autor około 40 książeczek wydanych łącznie w kilkusettysięcznym nakładzie.

Krakowianin. Rocznik 1956. Ukończył Technikum Mechaniczne, w którym - jak mówi - najładniej pisał wypracowania z polskiego. Studiował na Akademii Górniczo-Hutniczej, na Wydziale Inżynierii Materiałowej i Ceramiki. Podczas studiów malował i wystawiał swoje olejne obrazy (malarstwo fantastyczne), i publikował rysunki satyryczne. Wtedy też powstały pierwsze teksty, w tym wiersze. Po studiach i służbie wojskowej rozpoczął pracę w budownictwie. Przez niemal 10 lat był zatrudniony w Kombinacie Budownictwa Mieszkaniowego - Zachód, gdzie doszedł do stanowiska zastępcy kierownika Zakładu Prefabrykacji. Wszystko zmieniło się razem z kampanią prezydencką Wałęsa kontra Mazowiecki. „Na wczoraj” trzeba było zrobić dwunastometrowy transparent z napisem „nasz premier, nasz prezydent". Można było na tym zarobić tyle, ile wynosiła jego pensja za cały rok. Tak powstała firma reklamowa Grafix. Firma rośnie razem z klientami i do dziś jest podstawowym źródłem utrzymania W. Drabika. W połowie lat 90-tych firma zaczęła opracowywać graficznie książki. Przypadkowo trafił do niej właściciel Wydawnictwa Skrzat, (jak się później okazało znajomy ze szkolnych lat), zlecając przygotowanie książeczki do nauki pisania literek. Szybko okazało się, że nawet w malowankach warto zamieścić jakiś tekst, najlepiej rymowany podpis pod rysunkiem; teksty były na tyle udane, że pojawiła się propozycja napisania autorskiej książeczki. Nad pierwszą bajką - o smoku i Kraku i o tym, jak powstał Kraków - autor pracował prawie pół roku. Od tego czasu - jak mówi - maczał palce przy powstawaniu ok. 150 książeczek. Niektóre z nich były wielokrotnie wznawiane. Sam jest autorem około 40 pozycji. Trudno dokładnie określić ich łączny nakład. Zwykle drukuje się od kilku do ponad 10 tys. egzemplarzy. Cechą rozpoznawczą książeczek W. Drabika są dowcipne ilustracje (przeważnie autorstwa Marka Szala), cenione zarówno przez dzieci jak i dorosłych. Dotychczas współpracował z Wydawnictwami Skrzat, Debit i Wilga. Ponieważ sam zdobył doświadczenie w przygotowaniu publikacji do druku, wie jak podejść do tematu od strony technicznej - na ile scen rozbić akcję, jak powiązać ją z ilustracjami, objętością książki i kompozycją strony. - Warto bowiem pamiętać, że książeczka dla dzieci, to produkt rynkowy i autor powinien to uwzględniać - mówi W. Drabik. Wydaje mi się - dodaje - że pod względem formy, udało mi się połączyć komiks z zabawną, wierszowaną bajką. Często sam podrzucam pomysły ilustratorowi, wtedy obrazek znakomicie uzupełnia tekst (z konieczności krótki). Dlatego też niektóre żarty upycham między wierszami... Ale o dziwo, nawet najmłodsi czytelnicy je wyłapują! Starannie dobieram każdy wyraz. Jeśli dziś dymi - to pewnie z grilla, a nie z komina parowozu. Gdy spotykam się z czytelnikami moich książeczek, choćby na Targach Książki, maluchy udające, że same potrafią czytać, a tymczasem okazuje się znają te książeczki na pamięć. A nikt podobno ich do nauki nie zmuszał ! Z przyjemnością też obserwuję reakcję widowni podczas szkolnych przedstawień według moich bajek. W czasie spotkań autorskich staram wsłuchać się w głosy czytelników i pań bibliotekarek. Przecież dla dzieci najtrudniej jest pisać! - mówi. - Może moje bajeczki zyskały taką popularność dzięki atrakcyjnej i barwnej formie, szybkiej i pełnej niespodziewanych zwrotów akcji, a pogodny tekst płynie w nich jak znana melodia. Coś jak przeboje grupy Ich Troje... Stara się, aby w każdej zwrotce był jakiś żart. To przyciąga nie tylko dzieci ale i rodziców, którzy wybierają lekturę dla swoich pociech.- Przecież sami będą musieli im to przeczytać! Dobrze wie, czym interesują się dzieci (i ich rodzice). Dlatego w niektórych bajkach można spotkać znane skądinąd wątki i postacie. Nawiązywał więc do Małysza ("MAŁa mYSZ SKACZE czyli MYSZOMANIA" - o myszce skaczącej na nartach), do Olisadebe i do Korzeniowskiego, a Książę Krak z ponurą miną wprowadzał stan wyjątkowy... Podkreśla, że książeczka musi mieć ładną okładkę. - Czasem dziecko ma tylko jedną książeczkę w domu. A skoro tak, to pamiętam, żeby była w niej i krówka i owieczka i świnka, choćby tylko gdzieś w tle na ilustracji. I żeby przy drugim czytaniu dziecko znalazło coś nowego. Te krótkie książeczki są bardzo tanie, bo mają trafić do wszystkich dzieci. Za 3,4 złote wielu rodziców decyduje się na zakup. Na Mikołaja i Święta ukażą się dwie nowe książeczki o krasnoludkach, wydane przez Wydawnictwo Wilga, a na początku roku powieść dla starszych dzieci, „bo moi czytelnicy rosną i nie można ich zostawić”. - W „Horrorze przy ul. Bajecznej" będzie śmieszno i straszno - zapowiada autor, a Skrzat (wydawca) spodziewa się po niej sukcesów dorównujących Harremu Potterowi i książkom Joanny Chmielewskiej razem wziętymi. Pisanie książeczek dla dzieci W. Drabik traktuje jak hobby, przyjemność; najważniejszym jego źródłem utrzymania jest firma reklamowa - Kiedyś trafiłem do Raciborza, do tamtejszej biblioteki. Jedna z moich książeczek, mimo oprawienia w folię była dosłownie zaczytana. Ponoć pani bibliotekarka robiła zapisy dzieci chcących ją wypożyczyć. Cieszę się, że mam takich właśnie czytelników - dodaje.
Żona Wiesława Drabika - Marta prowadzi razem z mężem wspomnianą firmę reklamową. Córka - Joasia jest już licealistką, ale nadal pozostaje pierwszą czytelniczką tekstów taty. Dla niej napisał pierwszy wiersz. Pani w szkole zadała dzieciom, żeby nauczyły się jakiegoś wiersza o wiośnie. Córka poprosiła tatę, żeby był krótki i łatwy do zapamiętania. Tak też się stało.
Mad
|
|