Wielki
skarbiec bajek
Cykl 26
najpiękniejszych bajek świata opowiedzianych wierszem przez W. Drabika,
wydane w Wydawnictwie SIEDMIORÓG w roku 2010.
Ilustrował Carlos Busquets
Bajki te w formacie 16x16cm ukazały się osobno w serii 101 BAJEK
"Za górami, za lasami jest kraina baśni.
Odwiedź ją, posłuchaj bajki i spokojnie zaśnij..."
|
 |
|
Wielki
skarbiec bajek |
 |
| |
Zebrać 26 najpopularniejszych bajek
dziedzictwa światowego w jednym tomie to nie wszystko;
trzeba jeszcze przedstawić je w odpowiedniej formie, zarówno
pod względem literackim,
jak i graficznym.
Wiesław Drabik
opowiada te bajki wiernie i pięknym językiem, a zarazem w
sposób, który dzieci lubią najbardziej: wierszem. Jego styl
porównać można do stylu Jana Brzechwy z Bajek grajek.
Narracja jest pełna humoru i płynie jak bajka, a zarazem
jest zrymowana i wpada w ucho jak piosenka. Dzieci kochają
ten styl i każdą z bajek zawartych w Wielkim skarbcu… będą
wielokrotnie powtarzać.
Format: 20x27cm
Ilość stron: 320
Oprawa: Twarda |
 |
|
|
 |
 |
|
Ali-Baba |
 |
| |
Dawno temu w Persji,
albo jeszcze dalej
żył pewien mężczyzna,
na imię miał Ali.
Zbierał w dżungli drewno,
by je z zyskiem sprzedać,
a i tak mu często
dokuczała bieda.
Raz, gdy szukał chrustu
w palmowym gaiku
zobaczył z daleka
bandę rozbójników.
Stali u stóp skały, jak przy jakiejś bramie,
aż ich herszt zawołał: – Otwórz się, sezamie!
|
 |
|
|
 |
 |
|
Alicja w
krainie czarów |
 |
| |
– Dokąd tak się śpieszysz? Do pracy, czy żony?
– Muszę szybko kicać, bo jestem spóźniony!
– Poczekaj, nie odchodź! Pytać już nie będę! –
ale królik uciekł do norki pod dębem.
Rzuciła się za nim, zanim zniknął w drzwiczkach,
przecież o to chodzi, by gonić króliczka…
|
 |
|
|
 |
 |
|
Białośnieżka i różyczka |
 |
| |
A może miód macie? Wypiłbym pół łyczka…–
– Mamy miód i mleczko! – śmieje się Różyczka.
– Też się go nie boję! – piszczy Białośnieżka:
– Jak chcesz panie… misiu, to u nas zamieszkaj.
Pobawisz się z nami? – Usnął tam, gdzie siedział!
– Tak się misie bawią w… „Starego niedźwiedzia”?
|
 |
|
|
 |
 |
|
Braciszek i siostrzyczka |
 |
| |
W czarodziejskim lesie, gdzie czarny ptak skrzeczy
działy się przed laty tajemnicze rzeczy.
Wszystko z winy Jędzy, wstrętnej czarownicy,
która dwójkę dzieci więziła w piwnicy!
Na cztery zaklęcia, zamykała chatkę,
żeby nie uciekły jej one przypadkiem,
ale raz, gdy wiedźma była w delegacji
dzieci odnalazły wyjście… z sytuacji.
Wylazły kominem, potem poszło gładko,
czmychnął mały Jasio z siostrzyczką, Agatką.
|
 |
|
|
 |
 |
|
Brzydkie
kaczątko |
 |
| |
Za górami, za lasami… zwykle mieszka bajka,
ta zaczęła się w kurniku. Wykluła się z jajka!
Wielkie święto dziś w zagrodzie! W gnieździe pani kaczki
pojawiły się pisklęta, cudne sześcioraczki!
– Kwa, właściwie pięć jest ładnych, ale szóste, duże
wcale mi się nie podoba! Może ono kurze?
– Co też pani opowiada! – Wkurzyła kokoszkę:
– ja za nie… nie odpowiadam. Moje inne troszkę.
Proszę zaraz to „odkwakać”, bo sobie nie życzę!
To pisklę innego ptaka. Może jest indycze?
|
 |
|
|
 |
 |
|
Calineczka |
 |
| |
Syn Żabola siedział w samym środku błota.
– Przedstaw się Ropuszku! – Ropuch zarechotał,
bo trochę był głupi, trochę zezowaty,
miał okropną cerę, brzydszy był od taty!
– Nie przejmuj się mała, róbmy zaręczyny,
zaraz pająk utka welon z pajęczyny. –
– Zostaw mnie! Nie wyjdę za tego potwora! –
No to ją zostawił… na środku jeziora! |
 |
|
|
 |
 |
|
Czerwony
kapturek |
 |
| |
Naiwna dziewczynka
wygadała wszystko!
Wilk pobiegł do babci,
dróżką było blisko…
Wiedział, że zastanie
otwarte okienko.
– Gdy zjem starszą panią,
zajmę się panienką. –
Łajdak wlazł do środka,
zamknął okiennice:
– Babciu będziesz słodka,
ponoć masz… cukrzycę!
|
 |
|
|
 |
 |
|
Dzielny ołowiany żołnierzyk |
 |
| |
Byli sobie przeznaczeni,
żyć bez siebie nie umieli,
ślubowali sobie miłość:
– Nic nas nigdy nie rozdzieli! –
Od tej chwili, już na zawsze
jedno serce i dwa ciała… –
Żołnierz kochał tancereczkę,
ona jego pokochała.
Lecz niestety był konkurent!
On też… „bujał się” w dziewczynie!
To potworek, co z pudełka
wyskakiwał na sprężynie.
|
 |
|
|
 |
 |
|
Gęsiareczka |
 |
| |
Pewnego razu na leśnej dróżce
pewien młodzieniec pomógł staruszce.
Dźwigała wielkie i ciężkie kosze:
– Mnie też byś poniósł, bardzo cię proszę!
Silny kawaler wziął ją „na bary”:
– Muszę pomagać, sam będę stary! –
Nie było lekko iść leśnym szlakiem:
– Daleko jeszcze? – Godzina z hakiem!
Co, nie podoba się… okolica?
– Może to wiedźma lub czarownica?
|
 |
|
|
 |
 |
|
Grajek z
Hamelin |
 |
| |
Wierzcie, albo mi nie wierzcie,
lecz w Hamelin, starym mieście
rozmnożyły się gryzonie!
Były wszędzie: na balkonie,
w makaronie i w puzonie,
na ambonie i lampionie!
We flakonie, i w wazonie,
baleronie, salcesonie,
nawet w starym pantalonie…
I nie myślcie, że to koniec!
Były w każdej miasta stronie,
w każdym miejscu i rejonie.
Widok zniszczeń był ponury.
Same straty, wszędzie szczury!
|
 |
|
|
 |
 |
|
Jaś i
Małgosia |
 |
| |
Całą noc błądzili! O świcie, przypadkiem
natknęli się nagle na przedziwną chatkę.
Miała dach z piernika, z czekolady ściany,
z lukru drzwi, a komin był z bitej śmietany.
– To nie dom, a torcik! Chodź, zobaczmy bliżej.
– Płotek jest z lizaków! – już go Jasio liże!
Kiedy, jak głodomór, okiennicę wcinał,
a Małgosia zjadła prawie pół komina
drzwi się otworzyły, wyszła… czarownica!
Patrzy, obgryziona jedna okiennica,
z drugiej też kawałek ktoś bezczelnie schrupał!
– Przez was mi rozpadnie się cała chałupa!
|
 |
|
|
 |
 |
|
Kopciuszek |
 |
| |
W tej bajce poznacie uroczą dziewuszkę…
Jak miała na imię? – Zwano ją Kopciuszkiem,
ale brzydkie siostry przezywały czasem
Kopciuchem, Flejtuchem, a nawet Brudasem!
– Rusz się Kocmołuchu! – wrzeszczała macocha.
–
Weź się do roboty! Jak nie, to wynocha!
Kiedy skończysz pranie, bierz się za sprzątanie,
gdy się nie pospieszysz, to miotłą dostaniesz!
Wiesz, gdzie twoje miejsce? W kuchni za kominem! –
Wszystkie brudne prace spadły na dziewczynę.
|
 |
|
|
 |
 |
|
Kot w
butach |
 |
| |
Królewna spytała chłopca na krużganku:
– Czy chcesz mnie za żonę, drogi panie… Janku?
Król był zachwycony pomysłem córeczki,
więc będzie wesele na końcu bajeczki…
Jak się Janek cieszy! – Wreszcie po kłopotach!
Warto było zadbać o swojego kota!
|
 |
|
|
 |
 |
|
Krasnoludki |
 |
| |
Wszystko to robiły nocą, po cichutku,
bo na tym polega pomoc krasnoludków.
Bardzo się starały nie spotkać nikogo…
Może je zobaczył kot z kulawą nogą?
Chętnie odwiedzały pracownię Stolarza.
– Biedak, przytłukł palec i wezwał lekarza.
Miał mebelki skończyć, a zrobił… połowę. –
Pomogły krasnale: – Już prawie gotowe!
Skwarek ciął deseczki: – Hej bracie, Pieprzyku!
Czy nie możesz ciszej przybijać gwoździków?
|
 |
|
|
 |
 |
|
Mała syrenka |
 |
| |
Dobrze wiecie sami,
jak to jest z baśniami,
wszystkie zaczynają
się gdzieś za morzami…
Lecz ta będzie inna,
bo się rozpoczyna
w toni oceanów,
w podmorskich głębinach.
To świat niezbadany
jeszcze do tej pory,
mieszkają tam zwykłe
i niezwykłe stwory.
Na podwodnych łąkach
pasą się ławice,
błyszczą się rozgwiazdy,
straszą ośmiornice,
obrastają rafą
pełne skarbów wraki,
strzegą drogich pereł
małże i ślimaki,
szczerzą kły rekiny
i straszne mureny!
W królestwie Neptuna
żyją też syreny…
|
 |
|
|
 |
 |
|
O
czterech muzykantach z Bremy |
 |
| |
Miał raz młynarz na wsi starego osiołka,
który nie mógł umieść worka, czy tobołka.
Młynarz go przezywał, straszył: – Stary ośle,
zobaczysz, że ciebie, gdzie pieprz rośnie, poślę!
Wyczuł kłapouchy, że będą problemy:
– Ucieknę do miasta, blisko stąd do Bremy.
Będę muzykantem, głos mam… Będzie ekstra!
Słyszałem, że w Bremie jest świetna orkiestra! –
Poczłapał przed siebie: – Tu już nie mam domu,
bo w młynie nie przydam się nigdy, nikomu…
|
 |
|
|
 |
 |
|
O
dzielnym krawczyku |
 |
| |
Była siódma rano,
krawiec Jan Szpuleczka
siedział w swej pracowni
przy rynku miasteczka,
a pod jego oknem
z wielkim namaszczeniem
królewski posłaniec
czytał obwieszczenie:
– Posłuchajcie ludzie!
Dzisiaj w naszych borach
rycerze spotkali
wielkiego potwora
i choć wszyscy mieli
niezłe uzbrojenie
olbrzym zmiażdżył pięciu
jednym uderzeniem!
Reszta, co przeżyła
zaraz dała nogę…
Może ktoś z mieszkańców
chce powalczyć z wrogiem?
|
 |
|
|
 |
 |
|
O
królewnie śnieżce
i siedmiu krasnoludkach |
 |
| |
Drogą jechał książę na białym rumaku
i lament karzełków usłyszał zza krzaków.
– Co się tutaj stało? – przybiegł na ratunek,
złożył na jej ustach czuły pocałunek…
Pikuś na ten temat miał odmienne zdanie:
– A może to było sztuczne oddychanie?
Wszystko jedno! Śnieżka otworzyła oczy:
– Gdzie jestem? I kim jest ten chłopiec uroczy?
Gdy się dowiedziała, to… wzięli ślub z księciem,
siedmiu krasnoludków przyszło na przyjęcie.
Nie było macochy, bo jej coś wypadło…
To Pikuś jej rozbił magiczne zwierciadło!
|
 |
|
|
 |
 |
|
Ośla
skórka |
 |
| |
Musiała porzucić
swoje piękne szaty,
starą, dobrą nianię,
wygodne komnaty
i uciekać z domu
w tym cudacznym stroju,
bo tu Król Szalony
nie da jej spokoju!
Choć pod oślą skórką
znikła jej uroda
dała sobie radę.
Była zdrowa, młoda,
umiała gotować,
(a to trudna sztuka),
więc długo posady
nie musiała szukać!
Zamieszkała na wsi,
w maleńkiej komórce.
Wieśniak ją wynajął
dziwnej „Oślej skórce”,
(tak ją nazywali
wszyscy w okolicy,
bo tu nikt nie wiedział
o jej tajemnicy). |
 |
|
|
 |
 |
|
Paluszek |
 |
| |
Do ciemnego lasu,
przez rozstajne drogi
zaprowadził synów
pewien drwal ubogi,
potem… znikł im z oczu. Na próżno wołali:
– Tatusiu, gdzie jesteś? – echo milkło w dali…
– Jak wrócić do domu przez bagna i krzaki?
– Wilki nas tu zjedzą albo wilkołaki!
– Pożre Baba Jaga! – Porwie leśne licho!
– Z głodu pozdychamy! – Bądźcie wreszcie cicho! –
|
 |
|
|
 |
 |
|
Pani
Zima |
 |
| |
Jest za siódmą górą kraina szczęśliwa,
gdzie Dobro zwycięża, Zło zawsze przegrywa
i gdzie nagradzane są dobre uczynki;
tam pod jednym dachem żyły dwie dziewczynki.
Pierwsza miała wszystko podane na tacy,
a drugą macocha goniła do pracy:
do prania, sprzątania, szycia, gotowania…
Wiele miała zajęć złotowłosa Ania!
Kiedyś, gdy na balkon wniosła kołowrotek
wyleciał jej z ręki lnianej przędzy motek.
|
 |
|
|
 |
 |
|
Śpiąca
królewna |
 |
| |
Cały dwór z nią usnął: paziowie, kucharze,
stary król z królową, zawsze czujne straże,
chrapią ministrowie, strażnik z halabardą,
konie w stajniach stoją, ale też śpią twardo!
We śnie się pogrążył błazen jednooki…
Wszyscy śpią jak niedźwiedź,
snem mocnym, głębokim!
Ile ten stan potrwa? Sto lat, może dłużej?
Mury wokół zamku zarastają róże,
kolczasty żywopłot cały oplótł parter,
nikt tutaj nie wejdzie, choć bramy otwarte! |
 |
|
|
 |
 |
|
Tomcio
Paluch |
 |
| |
Pod lasem mieszkała uboga rodzinka:
drwal miał miłą żonę i małego synka.
„Mały” to złe słowo, Tomek był… malutki!
W bajkach się spotyka wyższe krasnoludki,
ale on był sprytnym i odważnym zuchem.
W domu przezywano go Tomciem Paluchem.
Na wsi dużo pracy w polu i w oborze,
czy taki maluszek rodzicom pomoże?
Mógł najwyżej znaleźć igłę w stogu siana,
straszyć myszy w norkach i żaby przeganiać…
|
 |
|
|
 |
 |
|
Trzy
małe świnki |
 |
| |
Pod lasem, na skraju Bajkowej Dolinki
zbudowały domki trzy różowe świnki.
Przecież każdy musi mieć jakieś mieszkanie!
– „Jakieś” czy porządne? – oto jest pytanie…
Dom najmłodszej świnki pierwszy był skończony,
powstał z byle czego: z patyków i słomy,
bo te materiały kosztowały mało,
a leniwej śwince męczyć się nie chciało:
– Nie szkodzi, że lichy! Taki mi wystarczy!
Jakby wilk tu przyszedł, niech za ścianą warczy! |
 |
|
|
 |
 |
|
Wilk i
siedem koźlątek |
 |
| |
Za górami, za lasami,
gdzie bajkowe słonko świeci
żyła sobie pewna koza, co siedmioro miała dzieci.
Kiedy biegła do sklepiku
zostawiała kózki w domu:
– Pamiętajcie, ja mam klucze,
nie otwierać drzwi nikomu.
W okolicy wilk się kręci,
a to kawał jest łajdaka!
Gdyby mógł, to by was pożarł!
Może już się czai w krzakach?
|
 |
|
|
 |
 |
|
Złotowłosa i trzy niedźwiedzie |
 |
| |
Weszła do chatki. – Jak? – Bez pukania –
(ktoś by powiedział: – „Brak wychowania!”,
ale nie psujmy sobie bajeczki…)
W izbie stał stolik, na nim miseczki,
z jej ulubionym, pysznym kisielem!
Głodna dziewczynka nie myśląc wiele,
wzięła największą, kisiel połyka,
po chwili przysmak z tej mniejszej znika…
Chętnie by zjadła jeszcze troszeczkę,
więc… opróżniła trzecią miseczkę.
|
 |
|
|
 |
|